Pamiętnik Tłumacza :)
http://blog.mps-net.com/

Pamiętnik Tłumacza :)

O Tłumaczeniach

10.05.2009, MPS

Pod adresem http://otlumaczeniach.info/ uruchomiłem nowy serwis poświęcony tłumaczeniom. Jest on przeznaczony dla dwóch grup odbiorców (i na takie dwie części jest podzielony): klientów tłumaczy i samych tłumaczy (przede wszystkim początkujących).

Założenia serwisu: szerzenie wiedzy na temat zawodu tłumacza, ułatwienie współpracy pomiędzy klientami i tłumaczami oraz pomoc dla początkujących w wejściu na rynek tłumaczeń.

Głównym działem strony są pytania i odpowiedzi z zakresu tłumaczeń, stopniowo opracowywane i dodawane (pojawiają się pierwsze osoby zainteresowane współtworzeniem serwisu - wszystkich chętnych proszę o kontakt). Na stronie znajduje się także słowniczek terminów tłumaczeniowych oraz przydatne linki.

Zachęcam do zapoznania się z serwisem :)

Pozdrawiam i zapraszam ponownie,
MPS


1 okienko, czyli 7, czyli jak zarejestrować firmę w 28 godzin :)

08.05.2009, MPS

5 maja 2009 r. rozpoczęła oficjalnie działalność firma tłumaczeniowa:

Po ponad 5 latach pracy jako wolny strzelec zdecydowałem, że najwyższy czas rozpocząć budowanie przedsiębiorstwa. W końcu kiedyś trzeba zamienić mieszkanie na biuro, a umowy o dzieło na faktury :)

Aby firma mogła rozpocząć działalność, trzeba ją jednak najpierw zarejestrować. A że zaledwie miesiąc temu w życie weszły nowe przepisy - tzw. “jedno okienko” - można się było spodziewać niespodzianek. W odróżnieniu od rejestracji firmy przed 31 marca 2009, konto bankowe należy teraz założyć przed rejestracją firmy. Do tej pory zakładało się je na koniec, mając wszystkie dokumenty rejestracyjne. Inną ważną zmianą jest to, że teraz to urząd wysyła dokumenty do GUSu (REGON) i ZUSu, a nie (przyszły) przedsiębiorca. Przeczuwałem, że może to być raczej utrudnienie niż ułatwienie - słusznie, jak się okazało :) Bezsprzecznym plusem zmian natomiast okazało się zniesienie opłaty za wpis do ewidencji. Ale po kolei…

Zapoznałem się zawczasu z formularzami rejestracyjnymi (są dostępne na stronach internetowych poszczególnych instytucji) i wypełniłem je “na brudno”, co polecam wszystkim, ponieważ później jest po prostu szybciej.

Pierwszy punkt to dział ewidencji gospodarczej urzędu miasta (lub gminy, zależnie od miejscowości). Pobrałem wniosek (EDG-1) i w trakcie jego wypełniania pojawił się pierwszy problem - należy podać firmowe konto bankowe. Problem w tym, że wcześniej dzwoniąc w tej sprawie do swojego banku usłyszałem stanowczą odpowiedź - nie ma szans na założenie konta bez dokumentów rejestrowych firmy, bo żadne zmiany w procedurach nie miały miejsca. Urzędniczka tymczasem równie stanowczo stwierdziła, że mam udać się do banku i otworzyć konto, ponieważ zmiany w odpowiednich ustawach już są i jeśli banki się do tego nie przystosowały, to ich problem… Wziąłem na wszelki wypadek numer telefonu urzędniczki, aby w razie czego wyjaśniła w banku swoje stanowisko :)

Pobiegłem więc do banku, w którym dopisało mi szczęście - trafiłem na pracowniczkę, która okazała się nie tylko kompetentna i profesjonalna, ale również niezwykle miła i chętna do pomocy :) Podzieliłem się z nią swoimi obawami na temat rozbieżności między zmienionymi przepisami, a informacjami uzyskanymi telefonicznie z banku. Na szczęście pracowniczka ta kilka dni wcześniej obsługiwała innego nowego przedsiębiorcę, więc była “na bieżąco”. Ustaliliśmy więc, iż na potrzeby rejestracji zarezerwuje dla mnie numer konta, a umowy wypełnimy i podpiszemy, gdy dostarczę brakujące dane i dokumenty firmowe.

Mając numer konta firmowego wróciłem do działu ewidencji i dokończyłem wypełnianie wniosku. Jako, że wybrałem kilkanaście symboli klasyfikacji działalności gospodarczej, potrzebny okazał się załącznik EDG-RD (na wniosku EDG-1 mieści się 10 symboli). Ponadto wpisanie symboli wg najnowszej klasyfikacji (PKD 2007) nie wystarczyło - trzeba było jeszcze dodać ich odpowiedniki ze starszej klasyfikacji (PKD 2004). Aby nie bawić się w szukanie numerków w dwóch księgach warto spisać sobie te symbole przed udaniem się do urzędu. Pełna lista tych klasyfikacji znajduje się na stronie GUSu. Po złożeniu przeze mnie wniosku urzędniczka przygotowała wpis do ewidencji - jeden egzemplarz dla mnie, jeden dla ZUSu, jeden dla GUSu. Poinformowano mnie, że papiery do GUSu dotrą na drugi dzień w okolicach południa i jeśli mi się spieszy, powinienem tam zadzwonić nazajutrz i zapytać, czy goniec z urzędu miasta już moje papiery dostarczył (normalnie GUS wysyła papiery pocztą w terminie 7 dni, ale jest możliwość odbioru osobistego - a REGON był mi przecież potrzebny do banku). Co ciekawe, w trakcie mojej wizyty “rejestracyjnej” kilkoro innych petentów działalność zamykało…

Ponieważ urzędy mają przyjemność pracowania do wczesnych godzin popołudniowych, na tym etapie zakończył się pierwszy dzień rejestracji firmy.

Harmonogram na drugi dzień był bardzo napięty, ponieważ czekała mnie wizyta w 4 miejscach - USie, GUSie, ZUSie i banku. Wstałem więc wcześnie rano (zalecam) i udałem się do skarbówki. Tam istne pandemonium - była to końcówka kwietnia, więc wszyscy biegali po urzędzie z PITami. Ja też przy okazji złożyłem swoją deklarację.

W okienku NIPowym złożyłem wniosek o wydanie potwierdzenia nadania NIPu (druk NIP-5). Koszt 21 zł, do zapłaty w kasie. Usłyszałem, że formularz będzie gotowy za parę dni, co średnio mi się spodobało, dlatego zapytałem czy aby na pewno nie da się tego załatwić od ręki. Oczywiście się dało, ale miałem poczekać ok. godziny. Skorzystałem z tej przerwy, żeby zadzwonić do GUSu. Niestety powiedziano mi, że moich papierów jeszcze nie ma, a nawet jakby były, to oni mają zaległości i REGON będzie najwcześniej za parę dni. Ponownie przekonywałem, że bardzo mi się spieszy, że wyjeżdżam, że REGON do banku niezbędny… “Wywalczyłem” to, że miałem zadzwonić za godzinę :)

Poszedłem więc do okienka VATowego. Po upewnieniu się co do kilku punktów (podatek liniowy vs. progresywny, deklaracje miesięczne vs. kwartalne itp.) złożyłem wniosek rejestracyjny płatnika VAT prowadzącego ponadto tzw. obrót wewnątrzwspólnotowy (formularz VAT-R połączony z VAT-R/UE). Koszt 170 zł, do zapłaty w kasie. Oczywiście w międzyczasie wizyty w okienkach informacyjnych, co niemal za każdym razem wiązało się ze staniem w kolejce. W końcu udałem się do kasy, gdzie czekały mnie dalsze kolejki. Kasa okazała się agencją banku, oczywiście innego niż ten, w którym urząd skarbowy ma konto - czytaj: kilka złotych prowizji. Bogatszy o pokwitowania i uboższy o 196 zł udałem się do okienka VATowego, gdzie na szczęście czekało już moje potwierdzenie nadania NIPu. Na koniec poinformowano mnie, że za ok. 2 tygodnie przyjdzie pocztą potwierdzenie zarejestrowania mnie jako płatnika VAT.

Po paru godzinach spędzonych w USie zadzwoniłem ponownie do GUSu. Szczęście mi sprzyjało, ponieważ moje papiery dotarły na miejsce i mój REGON został jednak przygotowany do odbioru. Pojechałem więc do urzędu statystycznego. Wizyta w nim trwała ok. pół minuty - gdy poprosiłem jedną z urzędniczek o wskazanie pokoju, do którego mam się udać, okazało się, że jest to ta osoba, z którą wcześniej rozmawiałem przez telefon. Podała mi od razu dokument nadania nr REGON i na tym zakończył się mój pobyt w GUSie :)

Całe szczęście, że z GUSem poszło szybko, ponieważ zorientowałem się, że za niecałą godzinę zamykają już ZUS. Pobiegłem więc do niego złożyć formularz ZUS-ZUA. Wydrukowałem go wcześniej z internetu (jest dostępny na stronie ZUSu) i częściowo wypełniłem. W informacji pracowniczka ZUSu dokończyła ze mną wypełnianie tego wniosku, wytłumaczyła mi, jak dokładnie wygląda ulga w składkach przez pierwsze dwa lata działalności, wręczyła kilka broszurek i wyjaśniła dalsze etapy rejestracji (ZUS właściwy miejscowo dla siedziby mojej firmy otrzyma po kilku-kilkunastu dniach moje papiery i złoży za mnie formularz ZUS-ZFA, który na starych zasadach musieli wypełniać sami przedsiębiorcy, a ja za pierwsze dwa miesiące działalności będę musiał złożyć formularze ZUS-DRA). Wizyta w ZUSie była niezbyt długa, ale za to intensywna pod względem ilości informacji do zapamiętania :)

Na koniec pozostało odwiedzenie banku (gdzie uzupełniłem brakującą dokumentację i stałem się pełnoprawnym posiadaczem konta firmowego) i wyrobienie pieczątki.

W ten oto sposób między godziną 12 w czwartek a 16 w piątek zarejestrowałem firmę. Rozpoczynam nowy, ekscytujący etap swojej kariery - drżyj konkurencjo :)

Pozdrawiam i zapraszam ponownie,
MPS


Drugie tłumaczenie ustne

05.05.2009, MPS

Pół roku po pierwszym tłumaczeniu ustnym wyjechałem do południowych Włoch na drugie. Ponownie odbyło się to w ramach projektu unijnego realizowanego przez kilka europejskich bibliotek, w tym Wojewódzką Bibliotekę Publiczną w Poznaniu.

większość uczestników znała się już ze Szwecji, więc atmosfera tym razem była jeszcze luźniejsza. Temu “luzowi” sprzyjały również tzw. piękne okoliczności przyrody (wybrzeże Amalfi widoczne poniżej) oraz dość liberalne podejście włoskich gospodarzy do obowiązków służbowych :) Innymi słowy, tym razem więcej tłumaczeń wykonałem podczas wycieczek krajoznawczych i w restauracjach niż podczas spotkań roboczych. Nie ukrywam, że mi to bardzo odpowiadało :)

Oczywiście z każdego doświadczenia zawodowego (nawet bardzo nieformalnego) staram się wynieść jakąś naukę. Tym razem przekonałem się, że warto przed wyjazdem zapoznać się nieco z historią i charakterystycznymi obiektami architektoniczno-geograficznymi danego miejsca. Zwiedzając Pompeje czy katedrę w Amalfi kilkakrotnie niezbędne okazało się tłumaczenie “opisowe” ;)

Część “merytoryczna” okazała się mniejszym wyzwaniem, gdyż poruszano się w obrębie tej samej biblioteczno-edukacyjno-informatycznej terminologii, z którą miałem do czynienia w Szwecji oraz na co dzień w trakcie tłumaczeń pisemnych na potrzeby projektu.

Kolejny wyjazd z tej serii - jesienią na Litwę. Zaczynam lubić te wyjazdowe tłumaczenia towarzyszące - chyba się jednak do nich przekonam :)

Wybrzeże Amalfi

Pompeje

Poznawanie lokalnej kultury :)

Chwila pracy

Zdjęcie grupowe

Pozdrawiam i zapraszam ponownie,
MPS


Spotkania tłumaczy cz. 3

06.04.2009, MPS

Pod koniec listopada zorganizowałem kolejne spotkanie tłumaczy w Poznaniu. Tym razem spotkaliśmy się w składzie 23 osobowym.

Po ogólnotematyczno-zapoznawczo-obiadowym początku rozpoczęliśmy dyskusje na “temat dnia”, czyli wszystko o działalności gospodarczej:

- zakładanie działalności

- dotacje z urzędu pracy i UE

- prowadzenie działalności w mieszkaniu i w biurze

- koszty, odpisy, wyposażenie

- podatki, VAT, biura rachunkowe, ubezpieczenie OC

- współpraca z zagranicą

- rozliczenia (przelew vs. PayPal/MoneyBookers vs. czek).

Na koniec, już w mniejszym gronie, omówiliśmy to, co zawsze - współpraca, rekrutacja, narzędzia CAT, początki w zawodzie i plany na przyszłość.

Informacje o spotkaniu: http://www.proz.com/powwow/2105

W 2009 roku Poznań z pewnością znów ugości tłumaczy (z moją pomocą) ;)

Pozdrawiam i zapraszam ponownie,
MPS


Pierwsze tłumaczenie ustne

26.03.2009, MPS

Ostatnie dni października 2008r. (a więc początek szóstego roku kariery) upłynęły pod znakiem mojego pierwszego tłumaczenia ustnego.

Od pewnego czasu współpracuję jako tłumacz z Wojewódzką Biblioteką Publiczną w Poznaniu. Realizuje ona unijny projekt dotyczący wykorzystania bibliotek jako lokalnych centrów edukacji dla dorosłych. Tłumaczę dokumentację projektową, korespondencję itp. Wniosek, który tłumaczyłem, został rozpatrzony pozytywnie, a projekt uznany za jeden z najlepszych w Europie w swojej kategorii.

Poza poznańską biblioteką w projekcie biorą udział podobne instytucje ze Szwecji, Włoch i Litwy. Program zakłada, iż w każdym z 4 krajów partnerskich zostaną zorganizowane wizyty uczestników. Jako pierwsza spotkanie w swojej siedzibie zorganizowała biblioteka z północnoszwedzkiej miejscowości Umea.

Miałem przyjemność być członkiem kilkuosobowej polskiej delegacji, oczywiście w charakterze tłumacza. Tak oto zadebiutowałem w roli tłumacza ustnego :) Prezentacje, mniej i bardziej poważne dyskusje, kolacje, wycieczki - miałem parę pracowitych dni. Dla tłumacza pisemnego była to niewątpliwie bardzo ciekawa odmiana :) Przydatna okazała się wiedza zdobyta podczas studium tłumaczenia środowiskowego - chociażby robienie notatek czy ustawianie się względem rozmówcy. Chociaż zdarzały się fragmenty tłumaczenia stricte konsekutywnego, to jednak przez większość czasu pracowałem jako tłumacz towarzyszący.

Atmosfera spotkań była dosyć swobodna, więc raczej nie miałem stresujących sytuacji, z jakimi tłumacze ustni zapewne się w codziennej pracy spotykają. Momentami nawet przestawałem być tłumaczem - z racji zaangażowania się w projekt część dyskusji byłem w stanie samodzielnie poprowadzić :)

I tutaj nasuwa mi się najważniejszy wniosek z tego doświadczenia - choć była to przyjemna odskocznia, raczej nie mógłbym został pełnoetatowym tłumaczem ustnym. Nie byłbym w stanie przestrzegać zasady, iż tłumacz ustny musi być “przezroczysty” i nie dodawać niczego od siebie - chyba jednak zbytnio się angażuję i przejmuję inicjatywę :) Niemniej, od czasu do czasu mogę podjąć się wyzwania na podobnych warunkach (zagraniczny wyjazd, miłe towarzystwo, półoficjalna atmosfera i “wolna ręka”) :)

Kilka fotek:

Polski zespół roboczy projektu

Tłumaczenie w Szwecji

Tłumaczenie w Szwecji

Tłumaczenie w Szwecji

Pozdrawiam i zapraszam ponownie,
MPS


Rekordowe tłumaczenie

24.03.2009, MPS

Jesień ubiegłego roku upłynęła mi przede wszystkim pod znakiem największego tłumaczenia w karierze.

Prawie pół tysiąca stron rozliczeniowych - jeszcze nigdy nie miałem doświadczenia z takim olbrzymem :)

Instrukcja oprogramowania - specjalizuję się w tłumaczeniach informatycznych, więc na samym początku wydawało się to raczej bezproblemowe zlecenie.

Tyle tylko, że było to oprogramowanie do urządzenia, którego działanie to skomplikowana mieszanka fizyki i chemii…

Sporo czasu zajęło mi przeanalizowanie tekstu przed ostatecznym potwierdzeniem jego przyjęcia i przed rozpoczęciem tłumaczenia, ale musiałem się upewnić, że jestem w stanie zagłębić się w tę dziedzinę i zrozumieć opisywane procesy tak, aby być pewnym swojego przekładu. Na szczęście po przebrnięciu przez pierwsze przeszkody i kilku ładnych dniach poszukiwań informacji tekst stał się już zupełnie jasny. Internetowa literatura dla tej dziedziny jest wystarczająco obszerna i nie miałem większych problemów terminologicznych. Niewątpliwie dużą pomocą okazało się podobne, choć zdecydowanie mniejsze tłumaczenie, które udostępnił mi klient. W kilku miejscach znacznie skrócił on moje poszukiwania.

Realizacja zlecenia zajęła mi około dwóch miesięcy. Po oddaniu tekstu byłem jednocześnie wyczerpany (2 miesiące w jednej tematyce), szczęśliwy (dobrnąłem nareszcie do końca), ale przede wszystkim dumny z dobrze wykonanej pracy (co potwierdził klient swoją pochwałą).

Zlecenie to było dla mnie ważne nie tylko ze względów finansowych, ale również ze względów… poznawczych :) Dzięki niemu zrozumiałem, na co trzeba uważać przy tak dużych projektach, a także jak je rozplanowywać. Niestety nie udało się uniknąć pewnych, negatywnych skutków ubocznych - przede wszystkim znacznego ograniczenia mojej dostępności dla innych klientów przez okres realizacji tego zlecenia. Teraz jednak wiem, co w zakresie organizacji muszę poprawić podejmując podobne wyzwanie w przyszłości. Po tym tłumaczeniu wiem również, jak muszą pracować tłumacze książek, dla których takie kilkumiesięczne zlecenia to codzienność :)

Można powiedzieć, że egzamin bojowy został zdany :)

Pozdrawiam i zapraszam ponownie,
MPS


Ależ to półrocze szybko zleciało!

22.03.2009, MPS

Sporo czasu minęło od ostatniego wpisu, więc spieszę nadrobić zaległości :)

Na jesieni 2008 r. w moim życiu zawodowym miały miejsce trzy istotne wydarzenia (kolejność chronologiczna):

- rekordowe zlecenie

- pierwsze tłumaczenie ustne

- zorganizowanie kolejnego spotkania tłumaczy.

Opiszę je pokrótce w następnych wpisach.

Pozdrawiam i zapraszam ponownie,
MPS


Członek organizacji dla tłumaczy

18.10.2008, MPS

Po kilku latach pracy w zawodzie doszedłem do wniosku, że wypadałoby zostać członkiem jakiejś organizacji dla tłumaczy. Mój wybór padł na Stowarzyszenie Tłumaczy Polskich, a dokładnie Klub Młodego Tłumacza przy tym stowarzyszeniu.

Legitymacja właśnie dotarła pocztą :)

Legitymacja STP KMT

Organizacja ta jest najbardziej aktywna w Warszawie, gdzie ma siedzibę, oraz w Krakowie, dlatego też zaproponowałem pomoc w aktywizacji rejonu poznańskiego.

Przy okazji mojego wstąpienia do organizacji na stronie Klubu, w dziale “Biblioteka młodego tłumacza” zamieszczono linki do moich narzędzi i artykułów - globalizacji publikacji ciąg dalszy :)

Pozdrawiam i zapraszam ponownie,
MPS


Globalizacja publikacji :)

11.10.2008, MPS

Mój “Mini poradnik dla początkujących tłumaczy” został dodany do Bazy artykułów największego portalu dla tłumaczy ProZ.com i jest pierwszym polskim artykułem w tej bazie.

Nie obyło się bez problemów, ponieważ ProZ ma bardzo restrykcyjną politykę dotyczącą odnośników - nie można w żaden sposób reklamować “konkurencji”, co jest nonsensowne w przypadku tłumaczy, którym dostęp do różnych zasobów internetowych jest niezbędny. Z tego powodu wersja artykułu w serwisie ProZ jest pozbawiona linków i nazw innych stron internetowych, które pojawiają się w “pełnej” wersji (link w prawym menu tego bloga, w sekcji “Publikacje”).

Z jednej strony jestem oczywiście niezadowolony z tej konieczności “ocenzurowania” swojego przewodnika, ale z drugiej cieszę się, że moja publikacja może teraz dotrzeć do jeszcze szerszego kręgu odbiorców. Zachęcam do lektury: Mini poradnik dla początkujących tłumaczy na ProZ.com

Pozdrawiam i zapraszam ponownie,
MPS


5-lecie pracy zawodowej

08.10.2008, MPS

FreeDigitalPhotos.net

Dzisiaj mija 5 lat od dnia, w którym oddałem swoje pierwsze profesjonalne tłumaczenie. To od tego dnia, 08.10.2003, liczę swój staż pracy w zawodzie tłumacza.

To były dwa teksty - informatyczny (lokalizacja strony WWW klienta) i marketingowy (reklama usług). Okazały się one prorocze, ponieważ teraz to właśnie w tych dwóch dziedzinach się specjalizuję :)

Powoli opracowuję wielkie statystyczne podsumowanie tych 5 lat - wynikami podzielę się na swojej stronie. Przy okazji rada dla początkujących tłumaczy - prowadźcie statystyki od początku, bo po paru latach będzie to baaardzo pracochłonne :)

Tak się złożyło, że właśnie teraz, świętując piątą rocznicę rozpoczęcia pracy, zaczynam wdrażać do zawodu moją partnerkę życiową - Agatę. Niebawem i ona rozpocznie pracę w tym zawodzie - mam nadzieję, że stworzymy odnoszący sukcesy tandem.

Tymczasem wchodzę w szósty rok kariery w tłumaczeniach… :)

Pozdrawiam i zapraszam ponownie,
MPS


Spotkania tłumaczy cz. 2

06.10.2008, MPS

W miniony weekend odbyło się I Spotkanie Globtrzan, czyli użytkowników portalu Globtra. Zorganizowałem je wspólnie z Anią Franczak z administracji tego serwisu.

Po demokratycznym głosowaniu nad miejscowością i lokalem, a także datą i tematyką spotkania, padło na Kraków, gdzie w piwniczce restauracjo-pubo-browaru dyskutowaliśmy niemal o wszystkim. Tak to już na tych spotkaniach bywa, że jednego wieczoru wymienia się wiedzą na temat tłumaczeń, wizytówkami, opiniami na temat lokalnego piwa, zdjęciami psa i wskazówkami dotyczącymi wychowywania dzieci :)

Zjawiło się ponad 20 osób i ku mojemu sporemu zaskoczeniu “ze świecą” trzeba było szukać tłumaczy j. angielskiego :) Rozmowy z tłumaczami innych języków, tak jak z osobami wykonującymi inne rodzaje tłumaczeń (np. kabinowe zamiast pisemnych), są jednak bardzo dobrą okazją do poznania innej perspektywy i innego rynku - jest to zwłaszcza przydatne, gdy myśli się o rozszerzeniu działalności właśnie na inne języki :)

Więcej informacji na temat tego spotkania znajduje się na forum Globtry (którego niżej podpisany ma zaszczyt być moderatorem).

Skoro o działalności mowa… już za 1,5 miesiąca organizuję kolejne spotkanie w Poznaniu w ramach ProZ Powwow. Tak jak kwietniowy, tak i ten będzie “Powwowem” tylko z nazwy, gdyż zapraszam na to spotkanie tłumaczy bez względu na ich przynależność portalową. Wszystko wskazuje też na to, iż powtórzy się miejsce, czyli grecka restauracja Pireus. Temat przewodni - działalność gospodarcza. Temat nie jest przypadkowy, ponieważ po 5 latach pracy w zawodzie jako wolny strzelec szykuję się do założenia firmy, ale o tym w swoim czasie :)

Informacje o spotkaniu: http://www.proz.com/powwow/2105

Pozdrawiam i zapraszam ponownie,
MPS


Tłumacz w Internecie

03.08.2008, MPS

Szczerze mówiąc nie wyobrażam sobie, jak tłumacze mogli pracować bez komputerów, a zwłaszcza Internetu :) Jest to tak kluczowe narzędzie w tej pracy, jak słowniki i głowa pełna wiedzy. Równie kluczowa jest jednak umiejętność wykorzystania tego, co Internet oferuje. A oferuje sporo… a przynajmniej 3 rzeczy.

Po pierwsze: słowniki. Dzięki Internetowi nie tylko można nabyć rozmaite słowniki papierowe, ale i przeszukiwać ogromną liczbę słowników w formacie elektronicznym. Nie zawsze są to serwisy odpowiadające wielostronnym wydaniom papierowym, ale czasem wyspecjalizowane glosariusze są bardziej przydatne niż duże słowniki ogólne. Słowniki można znaleźć w różnych miejscach sieci - czasem są częścią portali dla tłumaczy, czasem stanowią odrębne serwisy, a czasem są np. działem strony WWW danej firmy czy organizacji (przykładem są tu chociażby słowniczki na stronach banków, ubezpieczycieli czy samych tłumaczy). Słowniki dostępne w Internecie mogą mieć zarówno format jednojęzycznej encyklopedii (np. Merriam-Webster), dwujęzycznej listy słówek (np. I Can Learn English) czy wielojęzycznych glosariuszy (np. GeoNames). Mogą także być to całe serwisy dostępne w wielu językach (np. Strony Unii Europejskiej), pełne słowniki on-line (np. Ling.pl), czy translatory (np. Yahoo! Babel Fish, choć raczej należy je traktować jako ciekawostkę).

Po drugie: tzw. bazy wiedzy. Choć cały Internet można uznać za jedną, wielką bazę wiedzy, mam tu raczej na myśli poszczególne serwisy oferujące wiedzę na praktycznie każdy temat. Bodaj największym takim serwisem jest Wikipedia, ze wszystkimi swoimi wadami i zaletami. Warto weryfikować informacje z tego źródła, jednak jest to dobry punkt startowy. Zależnie od tematyki, informacje na temat tłumaczonych zagadnień można znaleźć na niezliczonych stronach specjalistycznych poświęconych konkretnej dziedzinie, stronach firm produkujących dane urządzenie czy serwisach skupiających ludzi z danej branży. Trzeba tylko wiedzieć czego szukać i jak to znaleźć :) Jeśli traktować całą sieć jako jedną bazę wiedzy, to z racji swoich rozmiarów, Internet nie byłby tak efektywny, gdyby nie odpowiednie narzędzia do jego przeczesywania. Pierwszym, jaki przychodzi do głowy jest oczywiście wyszukiwarka Google. Naturalnie są też inne wyszukiwarki, ale czy się to nam podoba, czy nie, Google praktycznie zmonopolizował rynek wyszukiwarek. Trudno :) Za jego pomocą można znaleźć, jeśli nawet nie wszystko, to naprawdę baaardzo dużo: od ekwiwalentów językowych, przez strony poświęcone tłumaczonej tematyce, po rysunki poglądowe przedmiotów, których nazw części szukamy (tutaj bardzo przydatna jest wyszukiwarka grafiki Google). Inne zastosowania to m.in. sprawdzanie, czy nie istnieje w sieci rozwiązanie danego problemu np. terminologicznego (warto próbować, ponieważ być może ktoś już uzyskał odpowiedź na nurtujące nas pytanie na jakiejś stronie, forum czy grupie dyskusyjnej), wyszukiwanie fachowców, do których możemy się zwrócić po poradę (praca zespołowa to jest to! :) ), czy też przeglądanie zawartości publikacji (Google pozwala “zaglądać” do plików w przeróżnych formatach typu DOC i PDF, a nawet do zeskanowanych książek - Google Book Search). Wykorzystywanie szerokich możliwości Google’a to temat na osobny wpis i z pewnością pojawi się na tym blogu :)

Po trzecie: serwisy dla tłumaczy. Jest ich całkiem dużo i są zróżnicowane (od portali ze wszystkimi możliwymi narzędziami po listy z odnośnikami do stron tłumaczy), więc każdy powinien znaleźć coś dla siebie. Sam staram się korzystać z jak największej ich liczby, ale ze wszystkich po prostu się nie da :) Kilka przykładów: ProZ, Globtra, Aquarius, Branżowe Forum Tłumaczy, GoTranslators, TranslatorsBase, Translators’ Cafe, czy Internetowy Spis Tłumaczy. Są wśród nich bardziej i mniej rozbudowane, ale warto przejrzeć poszczególne i wybrać jeden lub parę ulubionych. Udanych poszukiwań :)

Na koniec stwierdzę coś oczywistego - zasoby internetowe są tak przepastne, że jeden wpis na blogu to za mało, by opisać je szczegółowo. Chciałem jednak wskazać najważniejsze pola zastosowania Internetu w codziennej pracy tłumaczy. Jest to dziedzina, którą staram się ciągle zgłębiać i dlatego też planuję w niedalekiej przyszłości przygotować publikację na temat internetowych zasobów dla tłumaczy. Odpowiedni link oczywiście w swoim czasie znajdzie się w menu po prawej stronie :)

Pozdrawiam i zapraszam ponownie,
MPS


Spotkania tłumaczy

12.05.2008, MPS

Od opisanych początków (i od samego wpisu) minęło już trochę czasu, więc do omówienia jest sporo kwestii związanych z tymi pięcioma pierwszymi latami mojej małej kariery - zacznę od integracji ze środowiskiem tłumaczy :)

Od czasu do czasu biorę udział w spotkaniach tłumaczy lub sam je organizuję. Spotkania takie, poza aspektem towarzyskim, pozwalają zdobyć nieco praktycznej wiedzy od innych tłumaczy w “nieformalnej” atmosferze. Przykładem są tu tzw. Powwow’y ProZ, czyli spotkania członków portalu dla tłumaczy ProZ. Dotychczas wziąłem udział w 3 takich spotkaniach - wszystkie odbyły się w Poznaniu. Pierwsze miało miejsce w indyjsko-polskiej restauracji o nazwie, a jakże, Carmen :) w marcu 2006r. - szczegóły tutaj.

Po tym ‘debiucie’ postanowiłem samemu zabrać się za organizowanie poznańskich spotkań i tak już po pół roku, w październiku 2006r., odbył się pierwszy Powwow pod moim “kierownictwem” :) Dobrze, jak każde tego typu spotkanie ma jakiś temat przewodni, ponieważ spotykamy się nie tylko po to, by dobrze zjeść i się napoić, ale także przedyskutować kwestie zawodowe. Istotną częścią pracy tłumacza są narzędzia, więc postanowiłem to spotkanie poświęcić tematyce narzędzi wspomagających tłumaczenie (CAT). Spotkaliśmy się w restauracji Lizard King przy Starym Rynku. Parę osób zabrało laptopy, więc mogliśmy podebatować nad “żywym organizmem”. Znalazło się kilku prezenterów, a ja sam skupiłem się na moim ulubionym narzędziu o nazwie Wordfast. Miło zaskoczyła mnie frekwencja - miało przyjść 20 parę osób, a w końcu przewinęło się ok. 35. Sukces tego spotkania przekonał mnie ostatecznie do tego, że warto tego typu wydarzenia organizować od czasu do czasu. W zeszłym miesiącu - w kwietniu 2008r. - zorganizowałem więc kolejny Powwow. Tym razem odbył się w greckiej restauracji Pireus i był on poświęcony internetowym aspektom działalności tłumaczy. Zaprosiłem na to spotkanie nie tylko członków portalu ProZ, ale także osoby z innych miejsc w sieci (przede wszystkim Globtra i GoldenLine). Tym razem udział wzięło ok. 20 osób, w tym jedno niemowlę i dwóch przedstawicieli zagranicy :)

W ostatni weekend marca 2008r. natomiast odbyła się w Warszawie konferencja dla tłumaczy (ProZ.com Regional Conference - Rynek tłumaczeń i lokalizacji w Polsce), zorganizowana przez portal ProZ i firmę LSP Software (polskiego dystrybutora Tradosa, do którego to programu nawiążę w przyszłości, pisząc nieco więcej o narzędziach CAT). Była to pierwsza konferencja branżowa, w której brałem udział i chyba pierwsza w ogóle zorganizowana z takim rozmachem dla przedstawicieli tego zawodu. Dwudniowe szkolenia i wykłady okazały się bardzo przydatne - poza okazją do wysłuchania bardziej doświadczonych tłumaczy i zabrania głosu podczas paneli dyskusyjnych, miałem też możliwość osobistego poznania niektórych zleceniodawców, a także nawiązania, mam nadzieję owocnej, współpracy.

I właśnie temu, poza nabyciem wiedzy i aspektem towarzyskim, służą tego typu spotkania - nawiązywaniu współpracy. Pierwsze efekty w postaci zleceń od osób poznanych tej wiosny w Poznaniu i Warszawie już są :)

Kolejnym wydarzeniem, które współorganizuję, będzie spotkanie członków portalu Globtra, które jest planowane na jesień tego roku (szczegóły na forum Globtra).

Pozdrawiam i zapraszam ponownie,
MPS


Wstęp

14.01.2008, MPS

Mam na imię Mariusz i jestem tłumaczem. Teraz, gdy już się przedstawiłem, mogę przejść do rzeczy :)

Założyłem tego bloga, aby podzielić się swoimi doświadczeniami i spostrzeżeniami z codziennej pracy, a przy okazji nieco przybliżyć tę profesję czytającym.

Zajmuję się tłumaczeniami pisemnymi w parze polski<>angielski, a także korektą tekstów i paroma innymi usługami tekstowymi, ale od szczegółów mojej oferty jest w końcu strona http://mps-net.com/ ;) Pracuję w tej branży ‘na poważnie’ od 2003 roku, choć pierwsze kroki w translacji stawiałem już w 2001.

Eh… pamiętam moment (AD 2002), w którym mogłem po raz pierwszy o sobie powiedzieć “jestem tłumaczem” jakby to było wczoraj :) Tekst był specyfikacją techniczną pewnego dużego hotelu, którą trzeba było przełożyć na polski - kilkadziesiąt stron xero od koleżanki. To było moje pierwsze poważne zadanie. Do tamtego czasu pierwsze kroki w tłumaczeniach robiłem we własnym zakresie, tłumacząc sobie teksty piosenek czy fragmenty anglojęzycznych filmów. Ale tym razem to już nie były żarty - skoro się podjąłem tego zadania, trzeba było je wykonać jak najlepiej, wykorzystując wiedzę ze studiów i posiadane wówczas pierwsze słowniki. Tekst stanowił pewne wyzwanie, ale nie był zbyt trudny. Przyznam jednak, że kilka razy musiałem się dłużej zastanowić np. wyobrażając sobie orurowanie w sztucznym suficie ;)

Dobrnąłem do końca i oddałem tekst - jakże byłem dumny ze swojego wysiłku widząc uśmiech na twarzy koleżanki, gdy jej praca na podstawie przetłumaczonych materiałów została dobrze oceniona :) To chyba właśnie wtedy podjąłem decyzję o kierunku mojej kariery…

Przez kilkanaście kolejnych miesięcy pojawiały się sporadycznie drobne zlecenia na tłumaczenie, ale działałem głównie w innych branżach - jako nauczyciel j. angielskiego, korepetytor, informatyk, osoba przepisująca teksty (prace dyplomowe itp.) na komputerze, ankieter, uczestnik badań marketingowych, czy też ‘e-researcher’ (poszukiwacz informacji w Internecie).

Przez ten czas tłumaczenia były nieco z boku, ale muszę przyznać, że dzięki tym zajęciom znacznie rozszerzyłem swoją wiedzę i jest mi teraz łatwiej tłumaczyć teksty związane z tymi branżami. Przy okazji, ilość przepisanych tekstów sprawiła, iż stałem się bardziej wyczulony na wszelkie błędy w tekście, zwłaszcza tzw. ‘literówki’ - co jest przydatne przy korekcie tekstów :)

To na początek tyle tej mini-biografii - mam nadzieję, że nie przynudzam ;)

Pozdrawiam i zapraszam ponownie,
MPS